Blog > Komentarze do wpisu
Albert Camus - Dżuma

Każdy nosi w sobie dżumę, nikt bowiem, nikt na świecie nie jest od niej wolny.

Człowiek to postać niebagatelna. Jeden, widząc problem, próbuje ominąć go szerokim łukiem. Drugi stawia mu czoła z nadzieją na lepsze jutro. Trzeci, czwarty, piąty podda się. A jak zareaguje społeczeństwo w stanie zagrożenia? Jak zachowa się dwadzieścia tysięcy ludzi na wieść o izolacji i życiu wyłącznie w towarzystwie tych samych osób do odwołania? W Dżumie możemy znaleźć odpowiedź na to pytanie.

W tysiąc dziewięćset czterdziestym... którymś roku miasto Oran nachodzi Dżuma. Wybuch epidemii wywołuje różne reakcje u ludzi, jednak z biegiem czasu zaczynają ufać doktorowi Rieux, który od początku walczy z tą chorobą. Bohaterowie świadomi swych wad i słabości, choć tęsknią do spokojnego życia, to jednak angażują się w walkę z dżumą. Niektórzy ulegają wewnętrznej przemianie, np. ojciec Paneloux, Rambert

Tytuł utworu jest wieloznaczny, powinniśmy interpretować go metaforycznie. Dżuma jest tu czynnikiem organizującym wydarzenia w powieści, jednak w sensie przenośnym choroba oznacza zło, które przyjmuje różne formy. Dlatego moim ulubionym bohaterem nie powinien być Cottard. Ale jednak.

Cottard to najbardziej tajemnicza postać tego utworu. Przed wybuchem epidemii próbował popełnić samobójstwo, jednak nie udało mu się. Pozostał w konflikcie z prawem i obawiał się aresztowania, dlatego dżuma stanowiła dla niego poniekąd wyzwolenie, swego rodzaju azyl. Choroba powodowała w nim przemianę. Nie krył swojego zadowolenia z dżumy, jako jedyny nie walczył z nią. Cottard rezprezentuje postawę nieakceptowaną przez społeczeństwo, bo jest w powieści uosobieniem zła. A jednak przez całą książkę mu kibicowałam.

Nie mogę pozostawić wpisu bez tego cytatu, ostatniego podsumowującego zdania tej powieści:

Bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika, że może przez dziesiątki lat pozostać uśpiony w meblach i bieliźnie, (...) i że nadejdzie być może dzień, kiedy na nieszczęście ludzi i dla ich nauki dżuma obudzi swe szczury i pośle je, by umierały w szczęśliwym mieście.

Dżuma jest w pewien sposób podobna do Buszującego w zbożu. Dopiero po zamknięciu ostatniej strony czytelnik docenia jej wartość i dużo o niej myśli. Dla mnie to wyjątkowa, psychologiczna książka. Na pewno nieprędko o niej zapomnę.

KAŻDEMU polecam.

czwartek, 12 maja 2011, marchefwbutonierce

Komentarze
2011/05/13 09:48:19
To była świetna książka. Czytałam ją w szkole. Z podobnej tematyki polecam też "Miasto ślepców" Jose Saramago


-
2011/05/13 15:18:54
Kiedy czytałam tę książkę, kojarzyła mi się właśnie z Miastem ślepców, ta izolacja itp... Jednak tu nie ma takiej rebelii. W żadnej bibliotece nie mogę trafić na tę powieść, jednak film mam już za sobą.
-
2011/05/14 19:26:29
W bibliotece też nigdy nie widziałam Miasta ślepców. Ja tą książkę kupiłam w 2009 to teraz pewnie też można gdzieś tanio kupić, bo tradycyjne książki są coraz tańsze , a szczególnie te , które nie są nowościami.